HISTORIA I PAMIĘĆ 56 KS DZIWNÓW · BYDGOSZCZ · SZCZECIN
56KOMPANIA SPECJALNAHistoria zapisana przez ludzi

HISTORIA 56 KS

Bydgoszcz 1967–1980

Tekst zachowany w materiałach pierwotnej strony.

← Historia kompanii

Kompania trafiła do m.

BYDGOSZCZ

20 grudnia 1967r.

- tego dnia w księdze rozkazów dziennych 5 kompanii rozpoznawczej

1. Samodzielnego Batalionu Szturmowego po raz pierwszy pojawiła się nazwa 56 kompania rozpoznania specjalnego

( nazwa 56. obowiązywała do początku 1969 r., od 1 lutego 1969r. pododdział nosił nazwę 56. kompania specjalna ).

Zapis w książce brzmiał: " Rozkaz dzienny 308/67. W dniu dzisiejszym kompania została przeniesiona do

miasta BYDGOSZCZY. Adres kompanii JW. 1636R. W dniu dzisiejszym kompania przybyła do BYDGOSZCZY". Oczywiście stwierdzenie, że cała kompania przybyła tego dnia do Bydgoszczy było lekko przesadzone - tak na prawdę stawiła się

tam dopiero forpoczta kompanii. Pierwszymi żołnierzami zawodowymi byli: por. Piotr KOKOSZKA, ppor. Walenty TOMKOWICZ (dowódca plutonu rozpoznawczego), ppor. Waldemar BAŁUKA (dowódca grupy rozpoznawczej), ppor. Witold KIEŁKUCKI (dowódca plutonu łączności), plut. Eugeniusz GODLEWSKI (dowódca radiostacji R-118), kpr. Ryszard KELLER (dowódca drużyny radiostacji R-350). Żołnierze trafili do koszar przy Alejach 1 Maja

(obecnie ul. Gdańska) zajmowanych wówczas przez pułk pontonowo - mostowy. Etat nowo utworzonej jednostki na

czas pokoju wynosił 107 żołnierzy, a na czas "W" ( wojny ) - 252. Pierwszym dowódcą kompanii został por. Piotr KOKOSZKA, a szefem kompanii - człowiek już za życia owiany legendą - plut. Józef KOŹBIAŁ.

Początkowo

struktura kompanii w czasie pokoju przedstawiała się następująco : dowództwo, 1. pluton specjalny z trzema

grupami specjalnymi, 2 pluton specjalny z trzema grupami specjalnymi, pluton łączności z drużyną radiostacji

średniej mocy i drużyną radiostacji R-350, drużyna transportowo-gospodarcza. W rok po utworzeniu kompanii zwiększono

jej etat stan etatowy o trzech żołnierzy i dodano skadrowany pluton skadrowany. Na czas "W" kompania miała wystawić

ze swojego składu dwanaście 7-, 8-osobowych grup rozpoznawczych oraz trzy 8-osobowe grupy bojowe płetwonurków.

Stan rzeczywisty nie zawsze pokrywał się z etatami. Według meldunku o stanie bojowym z 7 stycznia 1971r. stan

kompanii przedstawiał się następująco: kompania - etat 110, stan 103; oficerowie - etat 18, stan 11; podoficerowie

zawodowi - etat 17, stan 17; podoficerowie służby zasadniczej - etat 6, stan 3; szeregowcy służby

zasadniczej - etat 69, stan 77. Zgodnie z zestawieniem stanu osobowego, sprzętu bojowego, wyposażenia i

transportu 56 ks POW 9 stycznia 1971r. winna była mieć (lub miała) m.in. następujące wyposażenie

(po myślniku etat, w nawiasie stan faktyczny): RKM D 10 szt. kbkAK -74(75); rgpanc -10szt. rdst. -118-R -1

(wraz z urządzeniem do szybkiej telegrafii); rdst. 830-1, rdst. 350-7,rdst.352-45, rdst.105-1, rdst.809-0(1),

spadochrony D-1/SD-1M -96(135), spadochrony SZ-60-96 (124), spadochrony ST-52M -0 (1), spadochrony T-4 (11),

spadochrony PTCH6-0 (9), spadochrony PZS 62 -0 (11), buty skoczka -0 (14), samochód osobowo-terenowy -1,

samochody ciężarowe szosowe - 7 (6), samochody ciężarowe terenowe -2 (1), komora dekompresyjna -1 (0),

kuter rozpoznawczy -1(0), łodzie desantowe -3, łodzie rozpoznawcze -19 (0), zestaw płetwonurków -12(8).

Jak z

powyższego wynika, pomimo że jednostka istniała już ponad dwa lata to jednak nie miała całego przewidzianego

dla niej etatem wyposażenia. Wiele sztuk sprzętu było na jej stanie, chodź nie było to przewidziane. Znakomicie

widać to na przykładzie spadochronów. Podobnie było z całym zapleczem spadochroniarskim, jak np. ze stołami do

układania, itp. Żołnierze jednostki bardzo długo nie mogli doprosi się przełożonych o odpowiednie przyrządy do

ćwiczeń fizycznych. Postanowili więc przedstawić swoje roszczenie w sposób niekonwencjonalny. Wizytujący jednostkę

przełożeni zobaczyli w pewnej chwili kompanijny koszarowiec, z okien którego zwisały powiązane prześcieradła.

Żołnierze wyjaśnili im, że w związku z brakiem przyrządów gimnastycznych postanowili udawać, że do pierwszego piętra

nie ma schodów, w związku z czym musza wspinać się tam po prześcieradle. Na efekty nie trzeba było długo czkać.

Wkrótce jednostka otrzymała sprzęt, jaki proszono od wielu miesięcy.

Przed kompanią postawiono zadanie działania w głębi ugrupowania przeciwnika -15 do 150 km. Nic więc dziwnego, że żołnierze kompanii przechodzili wyczerpujące i wszechstronne przeszkolenie. Do przedmiotów ocenianych należały: szkolenie polityczne, regulaminy, musztra, w-f, szkolenie sapersko-inżynieryjne, OP BMAR, OP Lot, terenoznawstwo, szkolenie ogniowe, taktyka specjalna, armie obce, łączność, szkolenie sanitarne i kwatermistrzowskie. Ponadto żołnierze plutonu łączności musieli się wykazać znajomością sprzętu i umiejętnością pracy na sprzęcie. Prowadzono także szkolenia, których efekt trudno było sprawdzić poprzez kartkówkę czy odpytanie, np. szkolenie spadochronowe . Podczas jednego z nich, trwające od 23 kwietnia do 13 września 1968r. żołnierze oddali prawie 2,5 tyś. skoków z wykorzystaniem spadochronów D-1, T-4, ST-52M, PTCH-6, SD-1M, PD-47, oddawane z wysokości od 600 do 1000m. Do celów szkolenia inżynieryjno-saperskiego powstał ogródek saperski, na którym można było ćwiczyć wysadzanie m.in. mostów czy rozjazdów kolejowych. Szkolenie kompanii było intensywne i trwało -dwa lata, w ciągu których żołnierze musieli przerodzić się w prawdziwych komandosów były maksymalnie wykorzystywane.

Choć dziś może to śmieszyć, to prawda jest, że pierwszym punktem w planie szkolenia było szkolenie polityczne. Miało ono na

celu "kształtowanie ideowych, socjalistycznie zaangażowanych postaw żołnierzy " czy też " umacnianie

internacjonalizmu". Pamiętać jednak trzeba, że każda armia ruszająca na wojnę musi mieć ideę. Żołnierz musi

wiedzieć, za co ma walczyć i za co - być może przyjdzie oddać mu życie. Pomijając kolejność poszczególnych szkoleń,

główny nacisk kładziono oczywiście na szkolenie taktyczne i specjalne. Jednostka winna była zachować pełną

gotowość bojową, do wykonania natychmiast postawionego zadania. Żołnierze musieli posiąść

umiejętności " organizowania i prowadzenia działań specjalnych w warunkach długotrwałego przebywania w ugrupowaniu nieprzyjaciela, przy silnym i aktywnym przeciwdziałaniu jego wojsk".

Każda z grup specjalnych szkoliła się do działań rozpoznawczych i dywersyjnych. Celami tych działań miały być obiekty silnie chronione i zabezpieczone zaporami inżynieryjnymi i sygnalizacyjnymi. Musieli więc umieć niszczyć sprzęt bojowy przeciwnika głównie wyrzutnie rakietowe, samoloty i urządzenia elektroniczne oraz elementy stanowisk dowodzenia i węzły łączności. Do wykorzystania zdobytych informacji niezbędne było więc zapewnienie sprawnego ich przekazywani. Pluton łączności miał zapewniać stosowną łączność w różnych warunkach meteo, w dzień i w nocy, przy stosowaniu zakłóceń radiowych.

Dowództwo polecało: " jako zasadniczy rodzaj pracy na radiostacjach przyjąć szybką telegrafię".W myśl zasady, że łańcuch jest tak silny jak jego najsłabsze ogniwo wysoko postawiono poprzeczkę przed pojedynczym żołnierzem. Duży nacisk kładziono więc na umiejętności szybkiego i skrytego poruszania się w terenie, prowadzenia obserwacji, niszczenia sprzętu bojowego tak pojedynczo jak i w składzie podgrupy i grupy. Uwagę zwracano na dobór odpowiednich metod działania, tak by było one optymalne dla danego zadania. Zwiadowcy charakteryzować się mieli dokładnością i precyzją. Prowadzący szkolenie miał " wyrabiać u zwiadowców umiejętności operatywnego (szybkiego) zdobywania, identyfikowania i właściwej oceny zdobytych danych, szybkiego i bezbłędnego przekazywania meldunków do zespołu dowodzenia przy pomocy urządzeń szybkiej telegrafii ". Skuteczność rozpoznania uzależniona więc była od ilości zdobytych informacji, ich właściwej interpretacji, dokładnego umiejscowienia celów według współrzędnych i skróconych oraz czasu przekazu informacji. W zakresie działań dywersyjnych przewidywano wyszkolenie prowadzące do dokładnego rozpoznania obiektu,

określenie jego najczulszych na zniszczenia miejsc, wyboru najodpowiedniejszej metody niszczenia i prawidłowego

obliczenia ilości potrzebnych materiałów wybuchowych. Nieodzowna była umiejętność skrytego podejścia do obiektu,

wykonania przejść w zaporach i obezwładniania ochrony. Po założeniu ładunków i zniszczeniu obiektów komandosi mieli

wykonać zorganizowany odwrót, maskując i zacierając pozostawione ślady, tak by w końcu złożyć meldunek o wykonaniu

zadania. Całe szkolenie do szczebla grupy oraz części szkoleń na szczeblu grupy Oddział II Sztabu POW zalecał

prowadzić "wyłącznie metodą musztry bojowej". To, że specyfika zadań kompanii była przez przełożonych dostrzegana widać doskonale w zaleceniach do planu szkolenia kompanii dotyczących szkolenia ogniowego. Zadaniem dowództwa należało zwrócić "szczególną uwagę, by zwiadowcy szybko (z zaskoczenia) umieli zwalczać cele ogniem celowanym i nie celowanym ( z podchwytu) z różnych postaw i w każdej sytuacji bojowej" ( widać, że ówcześni przełożeni komandosów nie mieli w głowie tylko regulaminów) .

Każdy żołnierz musiał posiadać umiejętność posługiwania się każdym typem uzbrojenia znajdującym się na stanie grupy, tak by w czasie działań mógł zastąpić swoich kolegów. Z kolei dowódcy grup i plutonów opanowali umiejętność kierowania ogniem w trudnych warunkach, wewnątrz zgrupowania nieprzyjaciela ( przy rozproszeniu grupy) zarówno w dzień, jak i w nocy. Żołnierze przechodzili także przeszkolenie inżynieryjne obejmujące m.in. niszczenie obiektów, konstrukcji i sprzętu bojowego z użyciem min i pocisków artyleryjskich,pokonywanie przeszkód wodnych na etatowych i nieetatowych środkach przeprawowych.

Umiejętności minerskie uważane były za podstawę działań dywersyjnych, stąd też w trakcie drugiego roku szkolenia zajęcia miały być prowadzone pod kątem zdobycia przez każdego żołnierza specjalności minera. W ramach szkolenia poznawano również armie potencjalnych przeciwników. Ponieważ jednostki podległe POW po przekształceniu w armię miały nacierać w na kierunku operacyjny polnocno - jutlandzkim, kierunek DANIA.

Przedmiotem zainteresowania było wyposażenie, uzbrojenie i struktura organizacyjna nieprzyjaciela. Żołnierze zdobywali też konkretne informacje o obiektach znajdujących się na terenie potencjalnego działania. Dotyczyło to np. ważniejszych magazynów broni i amunicji. Szczegółowe informacje dotyczyły klasyfikacji poszczególnych obiektów, ich wykorzystania, budowy, położenia, sposobu i poziomu ich ochrony. Wśród wskazywanych obiektów znajdowały się również magazyny amunicji jądrowej. W sferze zainteresowań pozostawały także inne obiekty niewojskowe, ale o charakterze strategicznym. Zwiadowcy i dywersanci zdobywali wiedzę dotyczącą rozmieszczenia i charakterystyk najważniejszych rurociągów paliw płynnych, najwrażliwszych punktów transportu rurociągowego tj. napowietrznych odcinków nitek czy stacji przepompowni. Przedmiotem rozpoznania był także Kanał Kiloński. Spośród wielu obiektów jego rozbudowanej infrastruktury celem 56 ks były m.in. cztery śluzy, trzy mosty kolejowe, dwa mosty drogowe, dwa mosty kolejowo-drogowe. Poznawano także topografię kanału z uwzględnieniem umiejscowienia terenów depresyjnych. Proces szkolenia był intensywny, np. w roku 1971r. kadra i żołnierze brali udział w 21 kursach i ćwiczeniach. W lutym zespół dowodzenia uczestniczył w dwóch ćwiczeniach dowódczo-sztabowych, których tematem była organizacja i kierowanie działaniami specjalnymi w operacji zaczepnej. W marcu tego samego roku kompania odbyła ćwiczenie kompanijne, podczas których doskonalono działanie grup specjalnych i zespołów grup specjalnych, zimą w ugrupowaniu przeciwnika. W maju wytypowani oficerowie przeszli kurs niszczenia przy pomocy materiałów wybuchowych, a wszyscy instruktorzy spadochronowi kurs doskonalący. Czerwiec stał pod znakiem treningu we wspinaczce górskiej zwiadowców i zwiadowców radiotelegrafistów drugiego roku służby i ćwiczeń zgrywających na szczeblu związku operacyjnego, w których uczestniczyła cała kompania. W sierpniu cała kompania wraz z kompaniami specjalnymi 8 i 12. DZ oraz 16 i 20 DPanc. odbywała szkolenie spadochronowe, a we wrześniu zestniczyła w ćwiczeniach dotyczących zwalczania desantów morskich i grup specjalnych przez wojska OTK. 56. ks była jednostką przeznaczoną do natychmiastowego użycia.

W czasie próbnego alarmu przeprowadzonego od 01 do 02 sierpnia 1971r. kompania zdobyła bardzo wysokie oceny. W ciągu 150 minut od ogłoszenia alarmu cała jednostka po ściągnięciu kadry, załadowaniu sprzętu na samochody osiągnęła rejon ześrodkowania odległy o 7km od Bydgoszczy.

Następnego dnia o godz. 8.00 ogłoszono mobilizację rezerwistów. Pięć godzin później grupy na miejscu było

122 żołnierzy rezerwy, a o godz. 14 rozpoczęto ich szkolenie. Do godz. 17 opracowane zostały zadania dla dziewięciu

grup specjalnych, a dwie godziny później grupy były gotowe do przerzutu drogą powietrzną z lotniska Bydgoszcz.

Żołnierze kompanii byli znakomicie wyszkoleni i przygotowani do wykonywania swoich zadań. Doceniono m.in. ich

umiejętności spadochroniarskie. Kiedy w bydgoskim WKS "Zawisza", na początku lat

70. tworzono sekcję spadochronową jej trzon stanowili właśnie żołnierze kompanii z

mjr Walentym TOMCZYKIEM na czele. Żołnierze wielokrotnie zdobywali uznanie u przełożonych i w oczach władz

Bydgoszczy. Dowodem tego były przyznawane jednostce w 1977r.

wyróżnienia - Medal Za Zasługi Dla Pomorskiego Okręgu Wojskowego, a w 1979r.

Medal Za Zasługi Dla Miasta Bydgoszczy. Kompania stacjonowała w Bydgoszczy do 1980r.

kiedy to postanowiono przenieść ją do Szczecina.

Tam zaczął się kolejny rozdział jej historii.

Zachowano treść pierwotnego opracowania. Sformułowania dotyczące „stanu obecnego” odnoszą się do czasu jego powstania.